Właściciele firmy nie zaprzeczają, że nie mają umowy z prokuraturą na transportowanie i przechowywanie zwłok. Jednocześnie jednak podkreślają, że to był szczególny wieczór - telefon dzwonił cały czas. Iloma karawanami jeszcze dysponujecie? Iloma ludźmi jeszcze dysponujecie? Potrzebujemy więcej worków na ciała. Czy możecie przyjechać? - opowiada właścicielka zakładu.
Z kolei prokurator twierdzi, że w zakładzie nie było ani miejsca na przechowywanie ponad 20 ciał, ani tym bardziej na okazywanie ofiar najbliższym. Ale to nie wszystko – dodaje. Zakład nie chciał wydać tych zwłok prokuraturze. Musiało dojść do poważnej wymiany zdań, interwencji na miejscu, zanim przewieziono je do zakładu medycyny sądowej.
Prokurator jest oburzony takim postępowaniem. Zakład pogrzebowy pomówieniami. I na potwierdzenie tych słów – dodaje: Do tej pory nie odprawiliśmy żadnego pogrzebu.