W Zachodniopomorskiem na 300 lekarzy pracujących w pogotowiu tylko 7 ma specjalizację z medycyny ratunkowej. Pracują u nas i ginekolodzy, i lekarze bez żadnej specjalizacji - przyznaje szef zachodniopomorskiej stacji. Dlaczego tak się dzieje?
Lekarze po prostu nie są zainteresowani. Wszak to bieganie po schodach; zimno; zmienne warunki atmosferyczne - przyznają ci, którzy w pogotowiu pracują od lat. I być może dlatego zamiast zdrowych, silnych i sprawnych młodych specjalistów do chorych jeżdżą lekarze w podeszłym wieku; część z nich jest już po sześćdziesiątce.