To była policyjna zasadzka. Mężczyzna przyjechał do Zabrza, żeby odebrać przesyłkę, która została nadana w Chinach. Policja i funkcjonariusze służby celnej wiedzieli co jest w środku, dlatego mogli wcześniej przygotować całą akcję. Mężczyzna nie krył zaskoczenia, kiedy go zatrzymywano.
Próbował się tłumaczyć, że to towar, który sam chciał wykorzystać - mówi Agnieszka Żyłka z policji w Zabrzu. Problem w tym, że z krystalicznej substancji, która była w 7 opakowaniach można przygotować 7 tysięcy porcji dopalaczy. O tym, że to właśnie takie środki wykazały już wstępne badania. Dlatego zatrzymanemu mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania sprzedaży dopalaczy.
Podejrzany jest pod policyjnym dozorem. Musiał też wpłacić 10 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Grozi mu do 10 lat więzienia.
(mn)