Był znanym badaczem spraw kresowych. Napisał kilka ważnych książek i artykułów, między innymi cykl pt. "Madonny Kresowe". Opisał w niej obrazy Matki Bożej wywiezione z Wołynia i Małopolski Wschodniej, a przewiezione głównie na Dolny i Górny Śląsk. Wśród nich opisał także dwa obrazy, które znajdują się w Gliwicach, w tamtejszym kościele ormiańkokatolickim, którego jestem proboszczem. Chodzi o obraz Matki Bożej Ormiańskiej z Łyśca koło Stanisławowa oraz obraz Matki Bożej z Horodenki na Pokuciu.
Pana Tadeusza zapamiętałem jako bardzo kulturalnego i sympatycznego, a przy tym skromnego, człowieka, zaangażowanego w upamiętnienie historii i tradycji Kresów Wschodnich. Popierałem jego kandydaturę do tytułu Kustosza Pamięci Narodowej, ale początkowo ona nie przeszła. Jednak w 2013 r. udało się ją pozytywnie przegłosować.
Dzięki Ani Dymnej poznałem jego syna, Pawła Kukiza - piosenkarza, który otrzymał w 2007 roku Medal św. Brata Alberta za wspieranie różnych organizacji charytatywnych. Paweł był kilkakrotnie w Radwanowicach, śpiewał na festiwalach. Ma świetny kontakt z osobami niepełnosprawnymi. To prawda, że Paweł jest niepokorny, wiecznie płynącym pod prąd, że ma swoje poglądy, z którymi nie zawsze się zgadzam. Jest przy tym zaprzeczeniem celebryty. Myślę, że to też kwestia wychowania, które otrzymał w domu. Prawość i uczciwość ojca, przywiązanie do Kresów i wartości patriotycznych istotnie na niego wpłynęły. Gdy byłem u państwa Kukizów na obiedzie w ich mieszkaniu, to czułem się jak u kogoś z rodziny. Taka mała kresowa enklawa w centrum stolicy Dolnego Śląska.
Żegnaj, drogi panie Tadeuszu! Jak mawiał jeden z naszych przyjaciół: "Dusza dla Boga, ciało dla Polski, a serce dla Kresów".