Prokuratura nie wyklucza, że obu tragedii można by było uniknąć, gdyby pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej dołożyli większych starań.
I dla nas to był stres i szok - tłumaczą się szefowie ośrodka pomocy. Dodają, że dołażą wszelkich starań, by na przyszłość uniknąć podobnych tragedii.
Sytuację mają m.in. uzdrowić specjalne szkolenia dla pracowników socjalnych; po nich mają być bardziej wyczuleni na wszelkie nieprawidłowości w rodzinach, którymi się opiekują. Pracownicy mają być wrażliwi, ale i podejrzliwi. Tak by nie dać się zwodzić zapewnieniom, że wszystko jest w należytym porządku, podczas gdy jest odwrotnie.
Pracownicy socjalni, którzy na co dzień kontrolują rodziny będące pod ich opieką, nie chcieli komentować tego co, dzieje się teraz w ich ośrodku - twierdza, że na wiele spraw nie mają wpływu. Teraz, gdy bulwersujące historie wyszły na jaw – dodają, że czują się zaszczuci i sami korzystają z pomocy psychologa.