MKOI nie nakazuje szczepień i pozostawia ostateczne decyzje narodowym komitetom. Jak dowiedziała się korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, Belgijski Komitet Olimpijski w ciągu najbliższych kilku dni podejmie decyzję w tej sprawie. W tym kraju sportowcy chcą się szczepić, by uchronić się przed niezawinioną porażką spowodowaną chorobą.
Dwa miesiące temu w Belgii wybuchł skandal, bo zaszczepili się piłkarze. Z olimpijczykami sytuacja jest inna, bo teraz szczepionki są dostępne, a wówczas piłkarze zaszczepili się przed wszystkimi, nawet przed kobietami w ciąży - tłumaczy rzecznik Belgijskiego Komitetu Olimpijskiego.
Władze Vancouver zapewniły, że są gotowe oferować szczepionki tym sportowcom, którzy nie zaszczepią się we własnych krajach. Posłuchaj relacji Katarzyny Szymańskiej Borginon:
Polski Komitet Olimpijski nie może zaszczepić sportowców, bo w naszym kraju wciąż nie ma szczepionki na świńską grypę. Na razie lekarze mogą chronić naszych olimpijczyków tylko lekami antywirusowymi, które zostały zakupione jeszcze przed olimpiadą w Pekinie, gdy zaobserwowano wzrost liczby zachorowań na ptasią grypę. To jest preparat antywirusowy, trochę odmienny od Tamiflu, o którym się teraz mówi, ale tak samo efektywny - mówi reporterowi RMF FM Pawłowi Świądrowi szef Komisji Medycznej PKOL Hubert Krysztofiak:
Na razie u żadnego z naszych sportowców, którzy ciągle podróżują po świecie, nie stwierdzono wirusa nowej grypy. Jednemu z powodu wysokiej gorączki profilaktycznie podawany jest lek antywirusowy. Poza tym sportowcy i trenerzy są informowani, jak należy się zachowywać, żeby minimalizować zagrożenie. Niewykluczone, że polskich sportowców uda się jeszcze zaszczepić, jeśli rząd kupi nową szczepionkę w styczniu przyszłego roku.