Za każdym razem winiarscy terroryści robią to samo. Włamują się nocą do magazynów firm importujących trunki z Włoch, Hiszpanii i Chile i wylewają je z beczek.
Protestują przeciwko zaostrzającej się konkurencji tanich, zagranicznych napitków słabej jakości, która ich zdaniem spowoduje bankructwo wielu znanych, francuskich winnic. Żądają od prezydenta Sarkozy’ego prawnego zagwarantowania godziwych cen hurtowych win z Langwedocji, Bordeaux i Burgundii. Grożą, że w przeciwnym razie poleje się nie tylko alkohol, ale i krew. Przedsiębiorstwa importujące tanie trunki domagają się policyjnej ochrony.