Kiedy okazało się, że zakopiańscy lekarze nie są w stanie pomóc dziewczynie, dyrektor medyczny zakopiańskiego szpitala Sylweriusz Kosiński poprosił o pomoc Lotnicze Pogotowie Ratunkowe w Krakowie: Niestety było już po godzinach dyżurów więc śmigłowiec nie mógł wystartować.
Jak wyjaśnia jednak Robert Gałązkowski z pogotowia lotniczego, jedynym powodem było to, że śmigłowce Mi 2, które latają w pogotowiu lotniczym dyżurują do zachodu słońca.
Przepisy nie pozwalają przestarzałym śmigłowcom Mi 2 lądować po zmroku na lądowisku pod zakopiańskim szpitalem. Na lądowisku stał jednak nowoczesny śmigłowiec Sokół należący do TOPR-u. Śmigłowiec, mimo że jest do tego przystosowany nie ma odpowiednich zezwoleń na ten rodzaj transportu - dodaje Sylweriusz Kosiński.
Tatrzańscy ratownicy od dłuższego czasu starają się o to, aby ich śmigłowiec mógł pomagać nie tylko w Tatrach. Dziś przekonują o tym urzędników w Warszawie.