Po przeprowadzeniu takich właśnie badań wykluczono, by w Ustroniu doszło do zatrucia pokarmowego. Tam za dolegliwości odpowiada wirus, który rozprzestrzeniał się w miejscach, gdzie jest tłum.
W Ustroniu liczba chorych rosła stopniowo, w Wiśle zaś do lekarzy zaczęło się nagle zgłaszać wielu pacjentów, skarżących się na podobne dolegliwości. Tu sytuacja wyglądała groźniej niż w Ustroniu – zdarzały się przypadki gorączki, a kilka osób nawet zatrzymano w szpitalu.
Katowicki sanepid nie wyklucza jednak, że są to po prostu różne objawy tego samego zatrucia. By to ustalić, trzeba jeszcze kilka dni poczekać na wyniki pozostałych badań.