Mimo że Guardiola dopiero za kilka miesięcy zastąpi odchodzącego na emeryturę Juppa Heynckesa, to już teraz media zastanawiają się jak "przerobi" Bayern. Nic dziwnego, w końcu od miesięcy spekulowano, gdzie będzie pracował "Pep" . Teraz więc spokojnie można spekulować z kim będzie pracować.
Oczywiście pojawiły się już pierwsze nazwiska. Robią wrażenie. Listę otwiera Bośniak Edin Dżeko, który doskonale zna niemieckie boiska i chyba wolałby wrócić z deszczowej Anglii właśnie do Bundesligi. Trudno nie wymienić także Brazylijczyka Neymara z Santosu. Młody gwiazdor "Canarinhos" jest łączony z największymi europejskimi krajami od kilku miesięcy. Najczęściej mówi się o Barcelonie i Realu, ale może Monachium, skoro jest tam Guardiola...
Trudno nie umieścić w tym gronie wybijających się postaci Primera Division, czyli Isco z Malagi i Benata Etxebarrii z Betisu. Jeśli chodzi o rodzimą ligę, to kandydatami do wzmocnienia Bayernu jest duet z Borussii Dortmund: Mario Goetze i Mats Hummels.
Angielski "Daily Mirror" dołożył do tej listy jeszcze jedno nazwisko - Luis Suarez. Urugwajski napastnik miałby przenieść się do Monachium choćby po to, by grać w Lidze Mistrzów. Liverpool nie może mu tego zagwarantować, bo zespół ostatnio popadł w szarzyznę, nawet jeśli chodzi o Premiership. Pozostaje pytanie po co Bawarczykom napastnik, skoro w kadrze mają Claudio Pizarro, Mario Mandżukicia i Mario Gomeza.
Przyglądając się kadrze Bayernu trudno znaleźć nawet starszych piłkarzy, którzy mogliby odejść z drużyny właśnie z powodu wieku. Poza Pizarro w klubie jest tylko trzech zawodników powyżej trzydziestki. To rezerwowy bramkarz Tom Starke, obrońca Daniel van Buyten i pomocnik Anatolij Tymoszczuk.
Może więc Bayernowi wystarczy jedynie "myśl trenerska" Guardioli, a nie grube miliony wydane na nowych piłkarzy? Jeden, dwóch nowych zawodników i to za dużo mniej niż 300 milionów euro powinno wystarczyć.