Według Lubińskiego podczas wyborów samorządowych w Wałbrzychu doszło do korupcji wyborczej - kupowania głosów na rzecz PO. W II turze wyborów w Wałbrzychu kandydat PO Piotr Kruczkowski wygrał z Lubińskim 325 głosami.
Lubiński przed rozpoczęciem rozprawy podkreślił, że oczekuje szybkiego i sprawiedliwego wyroku. Przypomnę, że już cztery miesiące temu złożyłem swój protest wyborczy, w międzyczasie wiele się zdarzyło. Wiemy na pewno, że proceder kupowania głosów w Wałbrzychu miał miejsce, o tym świadczy postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy, a przede wszystkim zarzuty, które postawiono osobom kupującym głosy. Przypomnę, że te osoby są pośrednio i bezpośrednio związane z Platformą Obywatelską i działały na rzecz mojego kontrkandydata w drugiej turze wyborów - mówił Lubiński.
Dodał, że nie tylko proceder kupowania głosów jest powodem zgłoszenia jego protestu wyborczego, ale również "daleko idące podejrzenia o możliwościach fałszowania kart wyborczych". Głosów nieważnych w Wałbrzychu było najwięcej w skali kraju, podejrzewamy, że również tutaj mogły być fałszerstwa, dlatego wnosimy, aby karty wyborcze zostały zanalizowane przez grafologa - mówił.
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy prowadzi śledztwo dotyczące korupcji wyborczej w Wałbrzychu od 10 grudnia ub.r. na podstawie materiałów przekazanych jej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i stawia kolejne zarzuty.
Zarzuty usłyszał m.in. Wojciech W., mąż działaczki PO, członkini zarządu powiatu wałbrzyskiego oraz Stefanos Ewangielu, który zaraz potem zrezygnował z szefowania Wałbrzyskiemu Związkowi Wodociągów i Kanalizacji. Wcześniej Ewangielu zwiesił członkostwo w PO po tym, jak na jaw wyszły nieprawidłowości podczas II tury wyborów samorządowych w Wałbrzychu. Po postawianiu mu zarzutów zarząd dolnośląskiej PO rozwiązał struktury partii w Wałbrzychu.
W sumie prokuratura postawiła zarzuty 11 osobom. Dziewięć jest podejrzanych o wręczenie pieniędzy osobom uprawnionym do głosowania, aby skłonić je do oddania głosu na określonych kandydatów. Natomiast dwie podejrzane są o przyjęcie łapówki za głosowanie na określonych kandydatów. Za tego typu przestępstwo grozi kara do pięciu lat więzienia.