Z tego, co wiem, to sztabowcy Roberta Biedronia kontaktowali się ze sztabowcami Rafała Trzaskowskiego - powiedział Andrzej Rozenek w Rozmowie w samo południe w RMF FM. Marcin Zaborski dopytywał, czy sam Robert Biedroń próbował dzwonić do Rafała Trzaskowskiego. Tego nie wiem. Wiem na pewno, że sztabowy to robili. Skoro są sztaby i one nadal funkcjonują i sztaby uzgadniają różne szczegóły, to myślę, że działo się to na poziomie sztabów. I nie ma w tym też nic złego. Rozumiem, że kandydat, który przeszedł do drugiej tury, może być zajęty, może nie mieć czasu na rozmowy. Sztabowcy musza mieć czas i muszą mu przekazać uzgodnienia - odpowiedział poseł Lewicy.
Rozenek odniósł się też do zarzutów, m.in. ze strony Aleksandra Kwaśniewskiego, że Robert Biedroń, wbrew oczekiwaniom elektoratu lewicy, stał się kandydatem jednego tematu - praw środowiska LGBT. Nie możemy sobie mówić, jako Lewica, że nie ma dobrego czasu na walkę o prawa człowieka, że odłóżmy te prawa człowieka na za pięć lat, może będzie lepsza sytuacja, może ludzie będą chcieli bardziej o tym rozmawiać. Nie znajduję argumentu, żeby powiedzieć - słuchajcie, w tym roku nasz kandydat nie będzie naszym kandydatem, bo jest gejem. Lewica nie może w ten sposób postępować - mówił. Powinniśmy się szczycić tym, że w Polsce na prezydenta kandydował gej, który tego nie ukrywa - dodał Rozenek.
Marcin Zaborski zapytał też swojego gościa o to, jak czuje się z faktem, że 16 proc. wyborców Roberta Biedronia poparło w drugiej turze Andrzeja Dudę. Tak szczerze - średnio wierzę w te badania. Patrzę po swoim otoczeniu i nie znam nikogo, kto deklaruje, że jest lewicowcem i zagłosował na Andrzeja Dudę. To się kłóci z rozumem - odparł Rozenek.