Pod nieobecność kilku czołowych biegaczek, m.in. Marit Bjoergen, Charlotte Kalli czy Petry Majdic Polka była zdecydowaną faworytką biegu. Trener Aleksander Wierietielny ostrzegał jednak przed zbytnim optymizmem. Do Rybińska przyjechaliśmy z gór. Będzie ciężko, bo startujemy trzeci i czwarty dzień po treningach na wysokości. Naszym głównym celem są jednak lutowe mistrzostwa świata w Oslo - przekonywał.
Zawodniczki rozpoczęły od techniki klasycznej. Już na pierwszym pomiarze czasu (1,4 km) cztery biegaczki (Kowalczyk, Longa, Saarinen i Follis) uzyskały kilka sekund przewagi nad rywalkami. Po 2,5 km prowadziła Longa tuż przed Kowalczyk, a z czołówki wypadła Arianna Follis. Na pierwszej lotnej premii (3,9 km) Polka była minimalnie szybsza od Saarinen, dzięki czemu zdobyła 15 dodatkowych punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W połowie dystansu tempa nie wytrzymała Marianna Longa, która do Polki i do Finki traciła niemal 8 sekund.
Na drugą część dystansu zawodniczki zmieniły narty i rozpoczęły bieg stylem dowolnym. Longa udowodniła, ze jest specjalistką od tej techniki i na szóstym kilometrze dogoniła Saarinen. Kowalczyk cały czas utrzymywała jednak bezpieczną przewagę nad rywalkami i na 1,5 km przed metą miała ponad 15. sekund przewagi nad Włoszką i 20. sekund nad Finką. Na mecie wyprzedziła drugą w wyścigu Longę o 10 sekund.
Jutro zawodniczki wystartują w sprincie, a pojutrze w sztafecie.