Dla najbiedniejszych Rosjan „bogaty” wciąż oznacza „złodziej” i ten stereotyp się nie zmienia. No może jest wśród nich jeden procent uczciwych - mówi korespondentowi RMF FM jedna z moskiewskich emerytek. Nie każdy to przestępca, ale ja nie przeżyłabym, gdyby nie pomoc syna, bo moja emerytura to 5 tysięcy rubli /czyli niespełna 500 zł – przyp. RMF FM/ - zaznacza.
Tak zwana klasa średnia, czyli owe 15 procent rosyjskiego społeczeństwa, które żyje w dostatku, również nie tryska optymizmem. Moja sytuacja materialna się nie zmieniła, może trochę się pogorszyła - twierdzi jeden z mieszkańców Moskwy. Było lepiej, a teraz jest znacznie trudniej. Wszystko jest coraz droższe, a wypłaty się nie zmieniają - zaznacza inny mężczyzna. Posłuchaj relacji Przemysława Marca: