Nasz dziennikarz pytał wówczas o szczegóły, czyli o godzinę włączenia aparatów. Ireneusz Szeląg odmówił jednak komentarza, bo jak stwierdził, zdążył zapoznać się z opinią jedynie pobieżnie i poprosił o przesłanie pytań e-mailem.
Co też uczynił nasz reporter. Rzecznik wojskowej prokuratury odpisał, że najpierw z opinią ABW muszą zapoznać się rodziny ofiar. Do tego czasu prokuratura nie ujawni tych informacji.
Minęły dwa tygodnie i Roman Osica ponownie zapytał rzecznika. Okazuje się, że opinia nie jest jeszcze formalnie włączona do akt śledztwa, więc nie było jeszcze szansy na to, by poszkodowani się z nią zapoznali. A to oznacza, że sporo czasu minie, zanim będziemy mięli okazję zdobyć te informacje drogą oficjalną.
Szkoda, bo dane te przecięłyby spekulacje, czy którykolwiek z telefonów mógł zostać uruchomiony już po tragedii.