Sprawa wywołuje uśmiech na twarzach szczecińskich policjantów. Jeden z funkcjonariuszy, którzy złożyli doniesienie o przestępstwie, przekonuje jednak, że sprawa jest poważna: Nie wiadomo, kto ile lampek wypił, a poza tym sam fakt podawania alkoholu w miejscu pracy jest ścigany prawem.
Jacek G. twierdzi, że oskarżenie to odwet za to, iż był ambitnym i wymagającym szefem. To nie jedyny proces, który wytoczyli mu podwładni. W ubiegłym roku został skazany za to, że nie wyznaczył palarni.