Wnioskowali o to posłowie sejmowej Komisji Regulaminowej, którzy mają głosować wniosek o uchylenie immunitetu Marianowi Banasiowi. Prowadzący śledztwo postawili jednak posłom kilka warunków" - zaznacza "Rz".
Prokuratura Krajowa wyjaśniła dziennikowi, że "Prokuratura Regionalna w Białymstoku udostępni posłom sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich i Immunitetowych akta sprawy w zakresie, w jakim odnoszą się do zarzutów sformułowanych wobec prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia we wniosku o uchylenie immunitetu".
W ocenie dziennika "to istotne, bo w tym śledztwie zarzuty ma także syn Banasia Jakub i jego żona oraz były dyrektor krakowskiej Izby Skarbowej".
"Po drugie, prokuratura zobowiąże każdego posła do zachowania tajemnicy postępowania" - podał dziennik. Prokuratura przekazała gazecie, że "przed udostępnieniem materiałów zapoznający się z nimi zostaną pouczeni o odpowiedzialności karnej wynikającej z art. 241 i 266 kk".
"Uznano, że takie rozwiązanie ułatwi prace komisji, +mając na uwadze odległość pomiędzy Warszawą a Białymstokiem+" - wskazuje "Rz".
Gazeta zaznacza, że wniosek prokuratury o uchylenie Banasiowi immunitetu liczy 40 stron, a akta - 80 tomów.
"Wysłałem informację do członków komisji, że od środy mogą te akta przeglądać. Na razie nie wiem, ilu posłów się zgłosi ani jak obszerny jest to materiał. Sam muszę się z nim zapoznać i zobaczyć, ile tego jest, i wtedy będę wiedział, ile mniej więcej czasu zajmie to posłom" - powiedział dziennikowi przewodniczący komisji, poseł Kazimierz Smoliński (PiS).
Zaznaczył, że z informacji prokuratury wynika, że są to fragmenty akt śledztwa. "Postępowanie się toczy, więc ze zrozumiałych względów nie udostępnią nam wszystkiego. Zresztą komisja nie będzie przecież wydawać wyroku ani przesądzać, czy ktoś jest winien, czy nie" - dodał.
Cały czas rządzący chcą mnie skłonić, żebym ustąpił ze stanowiska - powiedział na początku sierpnia szef NIK Marian Banaś w rozmowie z "Newsweekiem". "Liczę na to, że nie posuną się aż tak daleko, żeby godzić w moje zdrowie czy życie" - dodał.
Jak nie można wywrzeć presji na człowieka takiego jak ja, żeby się podał do dymisji, to się stosuje działania represyjne wobec jego rodziny. Jeżeli tak sprawne są służby, to ja się pytam: dlaczego do dziś nie ustaliły, kto wysłał maile o rzekomym samobójstwie mojego syna? - stwierdził szef NIK. Jak wtedy zaznaczył, partia Jarosława Kaczyńskiego robi wszystko, by skłonić go do ustąpienia ze stanowiska.
Śledczy chcą postawić Marianowi Banasiowi kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.