Zagrożona jest data 2007 roku – nie można wykluczyć, że Polacy jeszcze przez kilka lat będą kontrolowani na granicach państw Unii Europejskiej. Będzie to kara za opieszałość sąsiadów, którzy nie zdążyli dostosować się do wymogów układu z Schengen. Złe oceny Komisji Europejskiej zbiera bowiem Litwa i Słowacja.
Rzecznik KE zapewnia jednak, że zły wynik sąsiadów nie będzie miał wpływu na przyjęcie do układu naszego kraju. To jednak stanowisko oficjalne. W praktyce bowiem w granice układu włączanych jest kilka państw. Tak było przy każdym rozszerzeniu – tak jest bowiem łatwiej i taniej. Istnieje więc niebezpieczeństwo, że Polska będzie musiała zaczekać na maruderów.
Dla odmiany – zdaniem Komisji Europejskiej, Polska jest najsłabiej przygotowana do wejścia do strefy euro. Wypadliśmy najgorzej na tle wszystkich nowych członków Wspólnoty. Komisja zarzuca nam m.in. brak wyznaczenia chociażby docelowej daty przyjęcia europejskiej waluty.