Problem polega na zbyt częstych zmianach przepisów. Od 2001 r., gdy uchwalono ustawę środowiskową, zmieniano ją kilkadziesiąt razy. Bez ostatniej zmiany nie moglibyśmy skorzystać ze środków unijnych. Problem w tym, że zamawiający, głównie samorządy, ze strachu przed unieważnieniem przetargów żądają analiz wpływu na środowisko w sytuacjach, które tego nie wymagają, np. wymiany okien w szkole, albo remontu teatru.
Słynny jest też przykład analizy wpływu na dolinę Wisły przez wymianę nawierzchni Krakowskiego Przedmieścia, gdy oba miejsca dzieli kilkaset metrów. Jesteśmy na etapie przygotowania harmonogramu szkoleń dla samorządów, które mają wskazać jak działa nowa ustawa. Chcemy tą sytuację wyprostować i doprowadzić do stanu racjonalności - Obiecuje Piotr Otawski z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska:
Pozostaje czekać, aż urzędnicy nauczą się stosowania nowych przepisów.