Dodaje, że to, co miał oficjalnie do powiedzenia to już powiedział i przekonuje, że niczego strasznego nie zrobił. Owszem cofał samochód, ale po pasie awaryjnym i że ów - niezwykły jak na autostradowe, zwłaszcza niemieckie obyczaje - manewr wykonywał pod silną presją dzieci, które fizjologia zmuszała do szybkiego opuszczenia samochodu.
Nitras uważa, że jego problemy wyniknęły w dużej mierze z kłopotów językowych i niemożności pełnego porozumienia się z napominającymi go niemieckimi służbami. Dyplomatyczny paszport okazał się być w tych dyskusjach argumentem skutecznym. Europosła puszczono wolno i bez mandatu, czego wszyscy zwykli śmiertelnicy doświadczeni kontaktami z europejskimi policjami mogą mu tylko zazdrościć.
Do incydentu doszło w piątek na autostradzie numer 93 w Trogen w Bawarii. Przedstawiciel bawarskiej policji powiedział, że nie może podać żadnych szczegółów. Powołał się na "delikatność spraw, w których udział biorą politycy". Mogę potwierdzić incydent - powiedział. Na pytanie, czy potwierdza udział w nim Sławomira Nitrasa, odpowiedział: Tak.