Jego matka, w rozmowie z naszym korespondentem wylicza nieprawidłowości w czasie interwencji na lotnisku w Kanadzie: Nie mieli upoważnień nawet do wydawania decyzji, czy użyć tego paralizatora, czy nie. Ten, który wydał rozkaz nie miał prawa, bo jego certyfikat skończył się w 2002 roku - mówi Zofia Cisowska, matka Roberta Dziekańskiego.
Kobieta osiem godzin czekała na syna na lotnisku. Mówiono jej, że Roberta Dziekańskiego nie ma w hali przylotów. Złożyła prywatny pozew przeciwko policji, służbom imigracyjnym i władzom lotniska.
Jutro miną dwa lata od śmierci Polaka.