Najmocniej odczuł go państwowy Totalizator Sportowy, na którego gry i loterie wyłożono o ponad 5 proc. mniej niż przed rokiem. Kasyna, salony gier i bukmacherzy zarobili mniej więcej tyle, ile przed rokiem.
Rozwijał się tylko rynek automatów o niskich wygranych, czyli popularnych "jednorękich bandytów". Polacy wrzucili do nich aż 11,3 mln zł, o prawie jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Liczba takich maszyn wzrosła o ok. 10 tys. i przekroczyła 56 tys.
Nadszedł jednak koniec prosperity. Od 1 stycznia 2010 zawieszono działalność ponad 26 tys. automatów, a cytowani przez gazetę eksperci nie wykluczają wycofywania z rynku kolejnych maszyn. Po zmianach w prawie i drastycznej podwyżce podatków po prostu nie opłaca się ich utrzymywać.