Mężczyzna oskarżony jest o narażenie na utratę zdrowia i życia wielu osób oraz niedopełnienie obowiązków. Prokuratorzy mają dowody na to, że warunki już na pierwszej zmianie - jeszcze zanim pod ziemię zjechali górnicy - były bardzo niebezpieczne.
Nadsztygar doskonale wiedział, że normy stężenia metanu są przekroczone. Wiemy, że takie przekroczenia były kilkakrotnie. Nadsztygar nie wycofał ludzi, a jednocześnie dopuścił do pracy w warunkach, kiedy tzw. koksy były w nieodpowiednim stopniu w pyle węglowym - mówi Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Koksy, w języku górników, to pył kamienny, który powoduje opadanie pyłu węglowego, a to właśnie wybuch pyłu węglowego był bezpośrednią przyczyną śmierci 23 górników. Po zakończeniu przesłuchania prokuratorzy zdecydują, czy będą wnioskować o tymczasowy areszt dla zatrzymanego nadsztygara. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat więzienia.