RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Na wschodzie bez zmian

Środa, 11 marca (10:21)

Parafrazując tytuł znanej książki można zawołać: Na wschodzie bez zmian. Na pewno nie ma żadnego przesilenia. Mińskie porozumienie jest trochę realizowane, a trochę nie. „Za to” w polskiej polityce rosną emocje. Parlamentarzyści mają uzyskać możliwość wojskowego przeszkolenia. Praktycznego znaczenia to nie ma, ale wzmaga niepokój. Bardziej niepokoi jednak emocjonalna atmosfera sporu. Wicepremier Piechociński przedstawił wielce pesymistyczną diagnozę „ukraińskie kwestii”. Z racji swojej funkcji nie powinien tego czynić, ale nie powiedział nic absurdalnego, ani godzącego w polską rację stanu. A jednak do oczu skoczyło mu dwu ludzi – Michnik i Balcerowicz.

Kłopot w tym, że żaden z nich nie przedstawił wizji realnej polskiej polityki wobec Ukrainy. Łatwo możemy się zgodzić, że opowiedzenie się przeciw rosyjskiej agresji to kwestia nie tylko zasad, ale i polskiej racji stanu. Co jednak w tej kwestii możemy zrobić praktycznie? Kłopot, to o tyle poważny, że "Europa" (a Michnik i Balcerowicz to jej entuzjaści), ani de facto nie potrafi uzgodnić wspólnych działań, ani nie ma ochoty powiedzieć w sposób wiarygodny Putinowi, że zapłaci bardzo wysoka cenę, jeżeli z agresji nie zrezygnuje. Europa nie może się też zdobyć na złożenie Ukrainie propozycji rzeczywistej i zmasowanej pomocy oraz rozsądnych warunków jej udzielenia. Tego nie może zastąpić przeszkolenie grupy ukraińskich wojskowych. Wątpliwe jest też, czy decyzja o dostawach broni (z pewnością w bardzo ograniczonym zakresie) powstrzyma Putina. Ten dżentelmen rozumie przecież, że wszystko to są działania pozorne, rytualne.

Niestety, scenariusza dramatycznego dla Ukrainy (i dla Polski) nie można uznać za absurdalny. Trzeba go potraktować jako zagrożenie i poszukiwać racjonalnej odpowiedzi. Racjonalnej, a więc uwzględniającej nasze rzeczywiste możliwości. Pewnie Piechociński nie powinien paplać, ale ...

                                                                                                

PS: Już po napisaniu tych kilku zdań usłyszałem byłego wiceministra obrony, który przedstawiał scenariusz - ni mnie ni więcej tylko - rosyjskiego ataku nuklearnego na Polskę (wymienił moje rodzinne miasto - Sochaczew). Cóż, można tylko mieć nadzieję, że ten kanał telewizyjny nie jest szeroko oglądany.

Źródło:  
Dalsza część artykułu pod materiałem video: