Kontrola nie zablokuje startu ekstraklasy. Bez decyzji spółki Ekstraklasa S.A i zgody PZPN-u start ligi nie zostanie zatrzymany, dlatego minister Drzewiecki apeluje by wstrzymać jedynie mecze ŁKS-u i Widzewa w pierwszej lidze oraz Cracovii w ekstraklasie. My nie zatrzymujemy ligi. Prosimy o zastanowienie się, czy to by nie była najlepsza decyzja, żeby w stosunku do tych trzech klubów, gdzie są wątpliwości opóźnić ich start - mówi Drzewiecki:
Minister zapewnia też, że kontrola wysłana do PZPN-u to nie jest wtrącanie się w sprawy ligowe. Jest dużo wątpliwości w sprawie procedur licencyjnych, chcemy mieć czyste sumienie, nawet wykrycie nieprawidłowości nie będzie miało znaczenia dla składu ligi – przyznaje Drzewiecki. Jeżeli bym zrobił to wcześniej, wszyscy by uważali, że chce wpływać na decyzje poszczególnych decyzji. To nie ma nic wspólnego. Minister sportu nie ma w tej sprawie nic do gadania - dodaje:
Dlatego powstaje wrażenie, że apel ministra o przełożenie meczów łódzkich drużyn i kontrola w PZPN-ie to odpowiedź na oskarżenia płynące z Łodzi, że minister jest bezczynny gdy PZPN krzywdzi łódzkie drużyny. A minister jest właśnie z Łodzi.
Przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym odbyła się rozprawa mediacyjna pomiędzy PZPN i ŁKS. Do porozumienia jednak nie doszło. Zdaniem przedstawicieli związku nie było żadnej możliwości osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia i zmiany wcześniejszych decyzji. Oburzenia taką postawą PZPN nie kryli przedstawiciele ŁKS. Ich zdaniem była to "kpina ze wszystkiego". Podkreślali oni, że PZPN lekceważąco potraktował nie tylko klub i kibiców, ale też sąd, który dołożył wszelkich starań, wyznaczając termin rozprawy mediacyjnej przed rozpoczęciem rozgrywek.