Dziennikarz RMF FM chciał zapytać ministra, dlaczego pociągi w nowym rozkładzie jazdy odjeżdżają z nieistniejących peronów: tak jak w Katowicach. Chciał też wiedzieć z jakiego powodu pasażerowie do ostatniej chwili przed zmianą rozkładu nie mogli kupić biletów. I jak to się dzieje, że nawet pracownicy PKP nie są w stanie ogarnąć tego chaosu organizacyjnego i informacyjnego. Próba skończyła się jednak niepowodzeniem.
Cezary Grabarczyk dopiero wczoraj rozmawiał z szefami kolejowych spółek. O żadnych konsekwencjach nie ma na razie mowy. Widocznie szef resortu infrastruktury uznał, że nie ma takiej potrzeby. Przecież jest już po wyborach.