Takie pytanie nasuwa się po wypowiedzi księdza Józefa Klocha, który przed rozpoczęciem obrad rzecznik Episkopatu powiedział: Kościół nie jest po to, żeby się zajmować esbeckimi materiałami, ale jeśli trzeba to w jakiś systemowy sposób zapewne się nimi zajmie.
Kościół reaguje tylko wtedy, kiedy zostanie do tego zmuszony, jak choćby w przypadku agenturalnej przeszłości arcybiskupa Wielgusa. Sumieniem Kościoła próbował wstrząsnąć ksiądz Isakowicz-Zaleski, ale jego zabiegi o to, aby duchowni zmierzyli się ze swoją peerelowską przeszłością były dość długo i skutecznie blokowane. Po drodze mieliśmy jeszcze uchwalony przez biskupów memoriał „O kryteriach współpracy księży z SB i zasadach ich lustracji”. Tyle, że ten dokument - jak pokazała historia z Wielgusem - to też martwe prawo. Słuchając zaś niektórych biskupów można utwierdzić się w przekonaniu, że lustracja w polskim Kościele to wciąż fikcja.