Na kilka minut przed ogłoszeniem werdyktu prezydenci Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Poznania, Krakowa i Chorzowa stanęli przed telewizyjnym ekranem. Dominowały nerwowe, sztuczne uśmiechy i kamienne twarze. Co ciekawe, po ogłoszeniu decyzji nie rozległy się ani okrzyki zwycięstwa, ani jęki zawodu, nie było nawet oklasków.
Los Krakowa podzielił Chorzów. O tym, że miasto nie zostanie jednak wybrane mówiło się od dawna. Wielkiego zaskoczenia więc nie było. Posłuchaj relacji naszego reportera Piotra Glinkowskiego:
Zupełnie inne nastroje panują za to we Wrocławiu. Stolica Dolnego Śląska na jeden dzień zmieniła swój hymn. Z ratusza rozlegało się "We are the champions" grupy Queen. Barbara Zielińska sprawdzała, jak cieszyli się wrocławianie. Posłuchaj:
A jak było w Poznaniu? Poznań powinien się cieszyć, ale panowała tam… huśtawka nastrojów. Dlaczego? Posłuchaj relacji naszych reporterów Piotra Świątkowskiego i Adama Górczewskiego:
W Gdańsku oficjele zgromadzili się w sali magistratu. Po ogłoszeniu decyzji przez UEFA wśród zebranych zapanowała wielka radość. Trudno było jednak nie zauważyć, że nie była to radość bardzo spontaniczna. Raczej spodziewana. Posłuchaj relacji Wojciecha Jankowskiego:
Jeśli chodzi o Ukrainę, do końca nie wiadomo jednak, w ilu miastach zostaną rozegrane mistrzostwa. Platini przyznał, że z powodu kryzysu sytuacja na Ukrainie jest gorsza niż w Polsce. Dlatego Charków, Lwów i Donieck dopuszczone zostały warunkowo. Mają przed sobą mnóstwo pracy i w ich przypadku UEFA podejmie ostateczną decyzję w listopadzie. Euro może się więc odbyć w czterech, trzech lub dwóch ukraińskich miastach. Mecze nie odbędą się natomiast w Odessie i Dniepropietrowsku. Oba miasta zostały skreślone, choć stadion w tym drugim jest już skończony.
Ukraina otrzymała kolejną szansę - tak decyzję UEFA skomentował szef ukraińskiego komitetu przygotowań do mistrzostw Andriej Kapustin. Ukraiński minister sportu jest natomiast przekonany, że Kijów zdąży z przygotowaniem wszystkich czterech miast na rozgrywki. Jurij Pawlienko twierdzi nawet, że decyzja UEFA jest wielkim sukcesem Polski i Ukrainy. Na czym ten sukces ma polegać? To potwierdzenie przez UEFA bardzo ważnej dla Kijowa tzw. zasady parytetu, czyli podziału meczów pomiędzy jednakową liczbę miast w obu krajach. Naszym pierwszym, wielkim zwycięstwem jest to, że dziś konkretnie wiemy, które cztery miasta na Ukrainie, a które w Polsce będą gospodarzami mistrzostw - stwierdził w rozmowie z reporterem RMF FM Krzysztofem Zasadą:
Minister nie dopuszcza do siebie myśli, że w przypadku Ukrainy liczba miast-gospodarzy mistrzostw nie jest jeszcze przesądzona. Uważa, że wszelkie zaległości uda się nadrobić. Jeśli chodzi o infrastrukturę sportową, jesteśmy na odpowiednim poziomie. Jedyne problemy dotyczą lotnisk i pięciogwiazdkowych hoteli - podkreślił:
Pawlienko przekonywał również naszego reportera, że nie ma mowy o żadnej żółtej kartce od UEFA dla Ukrainy. Przed nami po prostu jeszcze trochę pracy - stwierdził.