Jego zdaniem rozwiązaniem może być nie konfiskata, a zabezpieczenie takiego pojazdu: Jest taka propozycja, gdy mamy do czynienia z recydywistą, osobą, która po raz kolejny kieruje samochodem pod wpływem narkotyków, alkoholu bądź też łamie, lekceważy prawomocne wyroki sądów powszechnych, które zakazały jej jazdę. A żeby taki samochód był obligatoryjnie zabezpieczany na parkingach strzeżonych na czas do trzech miesięcy. I myślę, że byłaby to dotkliwa kara. Z tego samochodu przez trzy miesiące nie mogłyby korzystać żadne osoby, nikt z rodziny. I myślę, że działałoby to bardziej prewencyjnie, wychowawczo niż tylko stosowanie zakazu prowadzenia pojazdów - tłumaczy.
Konkolewski zauważa, że często samochody po wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców nie nadają się do dalszej jazdy: Zacytuję słowa, niestety już nieżyjącego karnisty, profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Mariana Filara, który w 2007 roku porównał propozycje konfiskaty samochodu z karami odzwierciedlającymi, które były stosowane w mrocznych czasach średniowiecza, tzn. ukradłem cudzą rzecz, odcięto mi rękę, zabiłem kogoś samochodem skonfiskowano mi samochód - zauważa. Nie tędy droga. Samochody są różnej wartości, auta po wypadkach drogowych spowodowanych przez pijanych kierowców często nadają się na złom. Ta licytacja nie da żadnych pokaźnych funduszy finansowych ofiarom zdarzeń drogowych. Nie chcielibyśmy, żeby te złomowane auta były składane i poruszały się po polskich drogach.
Jeżeli jednak takie przepisy miałyby zostać uchwalone, katalog sprawców powinien zostać rozszerzony: "Apeluje jeszcze raz do premiera (...), żeby ten katalog rozszerzyć także o bandytów, którzy uciekają przed policją, o tych którzy nie udzielają pierwszej pomocy ofiarom zdarzeń drogowych i uciekają z miejsca wypadku, a także tym, którzy organizują nielegalne wyścigi uliczne i stwarzają realne, konkretne zagrożenie na drogach publicznych."