Plan PZN-u zakłada, że polski zawodnik nie zostanie w ośrodku sanatoryjnym, w którym jest teraz, bo warunki są w nim fatalne. "Sufit mu do jedzenia spada, ale ten sufit chyba lepiej wygląda, jak to jedzenie" - mówił Piotr Żyła, który rozmawiał z Murańką.
Skoczek zostanie przeniesiony do kliniki w Jekaterynburgu. Doba w takim ośrodku kosztuje 400 euro. Jak poinformował Polski Związek Narciarstwa, zawodnikowi będzie towarzyszył trener - Radek Żidek.
Poinformowano także, że Murańka będzie testowany każdego dnia i jeżeli dwa razy otrzyma negatywny wynik, to będzie mógł wrócić do Polski. W niedzielę oprócz Murańki ponownie przetestowani zostali także pozostali polscy zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego, ale ich wyniki nie są jeszcze znane.
W związku z pozytywnym testem na koronawirusa Klemens Murańka nie wystartuje w przyszłotygodniowym konkursie w fińskiej Ruce.