A u nas bez wątpienia bohaterem tygodnia, miesiąca, roku itd. jest Jerzy Janowicz: 22-latek z Łodzi, nazywany Tym, Który powstrzymał Chorwację, Serbię, Francję, Szkocję, zatrzymując się dopiero na Hiszpanii. Polski tenisista wykonał "skok, który zawstydził Małysza": odbił się z trzeciej setki, a wylądował na 26.miejscu światowego rankingu. A to jeszcze nic w porównaniu ze skokiem popularności! Raperzy śpiewają o nim pieśni, celebryci twittują, a politycy (poseł Gibała) tak cenią jego wielkość, że mylą go z samym prezydentem Ukrainy - Janukowiczem! Ostatnio fani, z okazji urodzin, podarowali Jerzemu tort z... jeżem, niosącym tenisową piłkę. My życzymy mu, żeby nadal w tak świetnym stylu załatwiał zawodników z czołówki. Tak - średnio na jeża - pięciu na tydzień!
Tymczasem bohaterowie Stadionu Narodowego zostali nagrodzeni za swój spektakularny wyczyn. Nie, nie chodzi o naszych piłkarzy i ich remis z Anglią, a o dwóch sympatycznych kibiców, którzy 16 października wbiegli na zalaną murawę Narodowego. Początkowo wydawało się, że za swój eksces nieźle wtopią (skończyło się na 2-letnim zakazie stadionowym) , a tymczasem spadł na nich deszcz nagród. Ich silne wymachy nóg na wodzie i fantastyczną ucieczkę kraulem przed stewardami docenił jeden z portali satyrycznych. Otrzymali zapas popularnych dropsów do końca roku. Niewykluczone, że wobec braku sukcesów na olimpiadzie w Londynie, bohaterowie Stadionu dostaną zaproszenie do naszej pływackiej kadry...
A na koniec niespodzianka: Lewis Hamilton w arabskim serialu.
Cóż, jak głosi stare przysłowie kierowców F1: "jeśli na torze co rusz wypadek ci się trafi, spróbuj swych sił w arabskiej kinematografii"!