Roberto Mancini przejął ekipę Azzurrich tuż przed mistrzostwami świata 2018, do których Włosi się nie zakwalifikowali.
"Paradoksalnie, początkowo myśleliśmy, że oszalał, bo powiedział nam, że powinniśmy sobie wbijać do głowy, że wygramy Euro. I co? Udało mu się stworzyć drużynę, która dotarła do finału" - wspominał Giorgio Chiellini w wypowiedzi dla serwisu UEFA.com.
36-letni zawodnik Juventusu Turyn z niecierpliwością czeka na decydujące spotkanie Euro 2020: pierwszy gwizdek pojedynku Włochy - Anglia na londyńskim Wembley w niedzielę o godzinie 21:00.
"Przez trzy lata o tym marzyliśmy, a teraz dzielą nas od tego godziny. To, co trener wbijał nam do głowy, do czego nas przekonywał, praktycznie stało się rzeczywistością, bo już bardzo wiele osiągnęliśmy" - zaznaczył piłkarz.
"Przed nami kolejny fantastyczny wieczór. Gramy dla całych Włoch i mam nadzieję, że dostarczymy wszystkim wiele radości" - dodał.
Chielliniego, który jest środkowym obrońcą, czeka pojedynek z napastnikiem Anglików, kapitanem Harrym Kane'em.
"Będzie bardzo ciężko. To gracz kompletny. Strzela głową, trafia z bliska i daleka, a czasem robi miejsce kolegom bądź im wypracowuje okazje. Zresztą cała angielska reprezentacja ma wiele jakości. Ale my też, w każdej formacji" - podkreślił Włoch.
Za kilka tygodni piłkarz będzie świętował 37. urodziny. Karierę międzynarodową zaczynał 17 lat temu, w 2004 roku.
"W sierpniu będę miał 37 lat. Ale każde zwycięstwo smakuje mi tak samo jak wtedy, gdy miałem 21. A może nawet bardziej, gdy sobie człowiek uświadomi, jakie to było trudne i co za tym stoi" - podsumował Giorgio Chiellini.
Słuchajcie online już teraz!
Radio RMF24.pl na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.