Waszyngton twierdzi, że ostrzał był odpowiedzią na czwartkowy irański atak na statek handlowy w Cieśninie Ormuz – pisze Reuters. Chodzi o kontenerowiec pływający pod banderą Singapuru.
W irańskich mediach podano z kolei, że Irańczycy oddali jedynie strzały ostrzegawcze w kierunku „naruszających przepisy” jednostek pływających w Cieśninie. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) twierdzi, że odpowiedź na atak USA będzie szybka i zdecydowana.
Pytany o tę sprawę w piątek prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Iran poniesie konsekwencje za ostrzelanie statku. Nie podoba mi się to, że wczoraj oddali strzał. Właściwie cztery, zestrzeliliśmy trzy (drony – red.) nad statkiem. To nie statek sojuszniczy, ale to bardzo drogi statek, nic się nie stało, ale trochę oberwał. Nie powinni tego robić, więc się przekonacie – oświadczył.
Pytany o to, dlaczego według niego Irańczycy zaatakowali statek, odpowiedział: Są trochę inni.
Dobra, myślę, że już wystarczy - dodał prezydent, nie odpowiadając na więcej pytań na ten temat.
Pierwszy incydent od zawarcia porozumienia
IRGC oświadczył w czwartek, że statki mają przepływać przez cieśninę wyłącznie szlakami wyznaczonymi przez Iran i przestrzegł przed korzystaniem z alternatywnych tras „ogłoszonych przez inne władze”. Korpus uprzedził, że podejmie działania wobec jednostek, które nie podporządkują się tym instrukcjom.
Kontenerowiec pływający pod banderą Singapuru został trafiony dronem podczas tranzytu przez Ormuz przy wybrzeżu Omanu.
Był to pierwszy atak na statek od zawarcia przez USA i Iran 60-dniowego porozumienia o zawieszeniu broni. Zakłada ono, że Iran podejmie wszelkie możliwe działania, aby zapewnić bezpieczną żeglugę statkom handlowym w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady jego portów.