W ciągu ostatnich miesięcy gangsterzy-dżentelmeni napali już na 12 usytuowanych poza miastem supermarketów. Ranny został tylko ochroniarz, który próbował odebrać bandycie pistolet - otrzymał cios pięścią w szczękę.
Mieli broń i kominiarki na głowach, ale byli bardzo grzeczni. Jeden z nich zabrał mi torebkę, ale miał tak łagodny głos, że w ogóle się nie bałam. Myślałam, że chodzi o jakiś trening dla pracowników, niedawno mieliśmy bowiem ćwiczenia przeciwpożarowe - wyjaśnia jedna z byłych zakładniczek. Mniej zachwycone „dobrym wychowaniem” gangsterów-dżentelmenów są sieci supermarketów, które straciły już kilka milionów euro.