Prawie 200 osób ewakuowano z łódzkiego lotniska po alarmie bombowym. Początkowo wydawało się, że to kontrola Urzędu Lotnictwa Cywilnego, ale potem pracownicy portu usłyszeli: „to nie są ćwiczenia”.

Przebieg akcji relacjonują: pracownicy portu i wiceprezes - Wojciech Łaszkiewicz

Wcześniej podobne działania były prowadzone przy znalezieniu niewybuchów. Tym razem na szczęście, alarm okazał się fałszywy, bo właściciel torby się odnalazł. To jednak wyłączyło lotnisko na ponad 2 godziny.