10 kwietnia w tym miejscu upadł na ziemię samolot prezydencki z naszymi rodzinami na pokładzie. Rozbił się na tysiące kawałków. W tym samym momencie na tysiące kawałków rozbiło się nasze życie i na tysiące kawałków rozbiły się nasze serca - mówiła Ewa Komorowska.
Wracamy właśnie od wraku, widzieliśmy te szczątki, te pokręcone kable, połamane resztki. Widzieliśmy tylko fragment wraku, może to i dobrze, bo i tak to było bardzo, bardzo wstrząsające przeżycie. I tak myślę, że tego samolotu nie dałoby się złożyć, żeby było jak dawniej i żeby można było nim latać - mówiła.
Karmy się miłością - zaapelowała i podziękowała prezydentowej Annie Komorowskiej za patronat nad pielgrzymką i stronie rosyjskiej za pomoc w jej przygotowaniu.