Ścieżka do osiągnięcia celu jest bardziej kręta, ale pozwala osiągnąć podobny efekt, jak niemożliwe - jak wiemy - skarżenie raportu MAK przed Radą ICAO. Zamiast skarżyć - zapytajmy. Jakkolwiek ICAO nie zajmuje się, w zasadzie, samolotami państwowymi, to nie może nam odmówić interpretacji. A wystarczyłoby nam, żeby potwierdziła, że mieliśmy prawo domagać się takiego a takiego udziału w badaniach, i że to nie zostało zrealizowane przez stronę rosyjską - mówi profesor.
Zdaniem profesora Żylicza taka interpretacja pozwoli Polsce na domaganie się uzupełnienia braków. Nie od MAK-u, ale od rosyjskiego rządu, bo - jak przypomina profesor - to rząd, a nie MAK zobowiązał się do stosowania przepisów ICAO.