Profesor Władysław Nasiłowski stwierdził, że strzelający celowali w głowę, klatkę piersiową, tułów. - Uderza względna celność postrzałów(…), co przemawia za zamierzoną celnością oddanych strzałów - powiedział biegły. Dodał, że rany górników pochodziły od kalibru „zbliżonego do 9 milimetrów”. Takiej amunicji używano w pistoletach, w które wyposażeni byli członkowie plutonu specjalnego ZOMO. To właśnie oni – zdaniem prokuratury – strzelali do górników.
Niedawno rozpoczął się proces trzech prokuratorów wojskowych, którzy prowadzili po pacyfikacji śledztwo w jej sprawie. IPN oskarża ich o utrudnianie sprawy i jej celowe tuszowanie. Grozi im do 3 lat więzienia.