Po co psioczyć na nieszkodliwych "dymokrążców"? Bardziej niż ci "pseudopalacze" przeszkadzają mi prawdziwe gaduły komórkowe. Drze się toto do telefonu, ogłąsza światu swoje przemyślenia, a ja muszę tego słuchać, czy tego chcę czy nie. Jeśli użytkownicy e-papierosów będą się inhalować w ciszy, to ja im na to pozwalam.
E-dymek nie śmierdzi. Ba! Nawet pachnie, ale to takie nieeleganckie palić e-papierosa w miejscu publicznym. Co z tego, że nie trujemy innych. Masz rację, że o wiele bardziej uciążliwe są głośne rozmowy przez telefon komórkowy, ale i w tym przypadku, jak i podczas "dymienia" łamiemy zasady dobrego zachowania. Jadąc z grupą ludzi, trzeba wziąć pod uwagę to, że nie każdemu odpowiada wąchanie nawet pachnącego dymu.
Przyznam, że jestem nieobiektywny. Moja żona po wielu latach rzuciła palenie smrodliwych papierowych tutek z tytoniem zwanych papierosami i przerzuciła się na elektroniczne. Nie tylko małżonka widzi różnicę, odczuwam ją i ja, jako tzw. bierny palacz. Mam więc wielką wyrozumiałość dla nałogowców, którzy czasami nie mogą już wytrzymać i pociągną sobie z podajnika nikotyny, nawet gdy jadę z nimi w pojeździe MPK. Jestem bardzo tolerancyjnym współpasażerem!
Jestem nietolerancyjna. Autobus czy tramwaj to miejsce publiczne, pełne obcych sobie ludzi. I ci ludzie powinni odnosić się do siebie z szacunkiem. Twierdzenie, że e-papierosy nie szkodzą (a nie wiadomo tak naprawdę, bo badania dopiero trwają) i nie śmierdzą, jest zwykłym wykrętem. Swobodnie możemy się czuć w domowych pieleszach. Czy w tramwaju czeszemy się? Robimy makijaż? Malujemy paznokcie zapachowym lakierem? Przymierzamy z koleżanką nowe buty? Zasad dobrego zachowania nie powinno się łamać
Hurra, jestem dobrze wychowany, bo nie maluję w tramwaju paznokci lakierem, nie robię sobie makijażu i nie przymierzam butów z koleżanką! :) Zastanawiam się, jakby jakaś koleżanka wyglądała po zrobieniu sobie make-upu w wozie pędzącym po szynach. Pewnie jak indiańska squaw. Wracając jednak do e-papierosów. Rozumiem, że kiedy ktoś jest nałogowym, pożądliwym dymka nikotynistą, to żaden tramwaj nie jest dla niego zwykłym środkiem lokomocji. To tramwaj zwany pożądaniem!
Pozwól, że będę jak kotka na gorącym blaszanym dachu i na tę Twoją epistołę tylko prychnę! :)