Inspektorzy znaleźli np. kilka miejsc, które w ogóle nie zostały zgłoszone. Jeszcze przed przyjazdem dzieci każdy taki obóz jest dokładnie kontrolowany, później kontrolerom udaje się zajrzeć do ponad połowy miejsc wypoczynku.
Sprawdzają wszystko: Czy kuchnia jest przystosowana, czy nie ma za mało toalet, czy są sanitariaty. Sprawdzamy też jakość wody w takich budynkach, czystość ścian, czystość w szafach. Te kontrole są naprawdę szczegółowe - tłumaczy Anna Malinowska z Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Kontrolerzy są tak dokładni, że na jednym z obozów w Warmińsko-Mazurskiem wystawili 300-złotowy mandat za zakurzone parapety, brudną podłogę w sali gimnastycznej i niewystarczającą liczbę szafek w pokojach.