Koniec ze spacerami po zebrze. Urzędnicy postanowili zdyscyplinować pieszych, urządzając przechodniom sprint na krótkim dystansie. Tak usprawnili światła, że na niektórych przejściach zielone włączone jest tylko przez kilka sekund. Trzeba mieć nieźle w nogach, żeby zdążyć. Nasz reporter Maciej Stopczyk postanowił spróbować sił w tej nowej konkurencji:
Sygnalizacja ustawiona jest w taki sposób, by zgrać interes kierowców samochodów z interesem pieszych. Niestety, chcąc uniknąć wielkich korków w centrum, skraca się zielone światło dla pieszych. Czasami faktycznie jest na granicy dopuszczalności - mówił Paweł Czuma z wrocławskiego magistratu. A ja jestem cały czas w dobrej formie. Bo trzeba szybko biegać - komentują przechodnie.