Z czym zetknęliśmy się - czy z tanimi chwytami żółtej prasy, czy też z przemyślaną prowokacją na szeroką skalę - okaże się w najbliższym czasie - powiedział rzecznik białoruskiego MSZ.
Również Ministerstwo Obrony Białorusi zaprzeczyło doniesieniom rosyjskiej gazety. Informacja ma prowokacyjny charakter i nie odpowiada rzeczywistości - oznajmił resort. Dodał, że w Libii znajduje się tylko jeden białoruski żołnierz i że jest to attache wojskowy ambasady Białorusi w Libii.
"Komsomolskaja Prawda" napisała, że kilkuset białoruskich najemników pomaga reżimowi Muammara Kadafiego stawić czoło nalotom sił NATO. Żołnierze ci, z których większość to byli członkowie elitarnego 334. oddziału białoruskich sił specjalnych, pozawierali indywidualne kontrakty i są opłacani przez libijski reżim.
Według gazety są wśród nich ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie i utrzymanie sprzętu wojskowego, doradcy i instruktorzy, jak również przedstawiciele wywiadu wojskowego. Dziennik powołuje się na rozmowę telefoniczną z jednym z domniemanych najemników.