Natascha zwróciła się do mediów, żeby dały jej jeszcze trochę czasu, zanim będzie mogła osobiście opowiedzieć o tym, co ją spotkało.
W odczytanym liście napisała, że w pewnym sensie opłakuje śmierć swego porywacza, który po jej ucieczce popełnił samobójstwo, gdyż jak tłumaczy "ten człowiek był częścią jej życia".
Opowiedziała też nieco o tym, jak wyglądał jej "zwykły" dzień z porywaczem. Jedli razem śniadanie, potem zajmowała się pracami domowymi, gotowała, oglądała telewizję i czytała.