Śpiewano piosenki z tekstem (i z biglem). Było spotkanie z Mistrzem, malowanie graffiti i nocne słuchanie winyli w klubie festiwalowym. Wystawa zdjęć Autora z koncertów, pokaz archiwalnych programów telewizyjnych, dużo świetnych dyskusji. I przede wszystkim - fantastyczna energia, która tworzy się wtedy, kiedy spotykają się ludzie myślący podobnie. Bynajmniej!
W konkursie, który jest głównym daniem festiwalu, śpiewali ludzie młodzi (tak chce regulamin). Śpiewali różnie, ale - trzeba przyznać - wszyscy na poziomie. Chciałoby się może, żeby jury bardziej doceniło aktorskie interpretacje piosenek. Najwspanialszy - w moim przekonaniu - Mateusz Weber świetnie wykonał "Daj des" i zdobył nagrodę publiczności (ja i wszystkie zagadnięte przeze mnie osoby głosowały na niego). Zwyciężczyni konkursu, Marta Chyczewska też znakomicie - głęboko, ale bez szarży - weszła w nastrój "Ogrzej mnie" i potem "Piosenkę starych kochanków", a podczas koncertu galowego zaśpiewała jeszcze lepiej niż w konkursie. Doceniam też, że nie kusiła jury ani krótką spódnicą, ani szpilkami, ani fryzurą - cała jej stylizacja była raczej męska, neutralna. Liczyło się to, co ma w gestach, oczach, głosie.
Za to - choć bardzo podobało mi się to, co wokalnie zrobiło Trio Tonika (drugie miejsce) i pięknie jazzująca Agata Rożankowka (trzecie miejsce) - uważam, że to wykonania nie na ten festiwal. Panie równie dobrze mogły śpiewać piosenki innego autora i też byłoby pięknie. Teksty Wojciecha Młynarskiego - moim zdaniem - wymagają kolaboracji głosu z umysłem, okiem, gestem...
W koncercie finałowym show skradł wszystkim Mariusz Kiljan - rewelacyjny w "Przyjdzie walec i wyrówna". Ale z ogromną przyjemnością wysłuchałam też "Bohaterów Remarque'a" i "Ballady o dwóch koniach" w wykonaniu Katarzyny Żak. Dziś cała Polska zna ją jako pozbawioną makijażu Solejukową z "Rancza", ale przecież Katarzyna Żak nagrała kiedyś (ok, to było 20 lat temu) całą płytę z piosenkami Młynarskiego "Młynarski-Jazz", gdzie świetnie wykonuje standardy jazzowe z jego tekstami. Mam to (jeszcze w formie kasety!) i bardzo lubię słuchać do dziś.
Uznanie należy się Jackowi Bończykowi, który cały festiwal wymyślił i "ciągnie". Specjalny medal za "czar i wdzięk" dla Łukasza Nowickiego, który odczytywał felietony Mistrza i prowadził koncert laureatów. Brawa dla całej ekipy organizatorów, z Gabrielą Stankiewicz w szczególności. Jesteście wielcy, że to robicie!
Jestem cały w skowronkach - powiedział Mistrz WM rozpoczynając koncert galowy. Ale nie chodzi o to, że własny festiwal łechce ego. Młynarski ma do tego wydarzenia inne podejście, o którym mówi w wywiadzie dla Twojego Stylu (numer ukazuje się dziś). Mam raczej poczucie, że taki festiwal jest potrzebny. Chodzi o zachowanie ciągłości. Jest festiwal Osieckiej, są koncerty piosenek Jonasza Kofty. I oni, i ja odwoływaliśmy się do tekstów Przybory, Tuwima, Hemara. A w tej chwili poprzez naszą twórczość jest położona kładka dla młodych, którzy tego typu repertuaru szukają.
Niech tych kładek będzie coraz więcej. I niech transmituje to telewizja. Bo warto.
Absolutnie! Fara fara fara fara fa fa!