Należy uporządkować sprawę podręczników szkolnych które są dla rodziców wielkim problemem. Np. państwo powinno wybrać i zamówić podręczniki dla wszystkich poszczególnych roczników. Coś w rodzaju przetargu: wygrywa najlepsza oferta, a cena za poszczególne książki jest ustalana na sztywno - tak, jak ma to miejsce w przypadku papierosów. Zmiana podręczników powinna być przynajmniej co 4-6 lat, umożliwiłoby to obrót książkami używanymi. Dodatkowo ćwiczenia powinny być tak skonstruowane, żeby można było wymazać rozwiązania pisane ołówkiem - a nie jak do tej pory (czyli malowanki, wycinanki i naklejki) - co czyni takie książki jednorazowymi.
Proponuję:
-przywrócenie ośmioletniej szkoły podstawowej,
-przywrócenie czteroletnich liceów ogólnokształcących,
-przywrócenie pięcioletnich techników zawodowych,
-przywrócenie trzyletnich szkół zawodowych/również przyzakładowych/,
-przywrócić obowiązek szkolny dla dzieci siedmioletnich,
-zlikwidować egzaminy w szkole podstawowej,podnieść rangę matury;W znacznym stopniu należy ograniczyć sprawdzanie wiadomości w formie testów, gdyż uczniowie nie potrafią już poprawnie sformułować swoich myśli w formie zdania, nie mówiąc już o dłuższej wypowiedzi. Uchrońcie również nasze dzieci przed sędziwymi, schorowanymi nauczycielami (szczególnie wychowania fizycznego).
- PODRĘCZNIK - książka w której jest zawarta wiedza odpowiednia dla danego przedmiotu, bez miejsc do wypełniania, wycinania lub jakiegokolwiek innego jednorazowego użytku.
- ZBIÓR ZADAŃ - książka zawierająca zadania do danego przedmiotu, bez miejsc do wypełniania, wycinania lub jakiegokolwiek innego jednorazowego użytku.
- ĆWICZENIA - książka zawierająca zadania do wykonania, z wyznaczonymi miejscami do wypełniania, wycinania, wyklejania itp. Książka jednorazowego użytku.
Dodatkowo podręcznik i zbiór zadań jest niezmienny przez 15 lat od zatwierdzenia. Ewentualne zmiany spowodowane niezauważonymi przez dopuszczającego podręcznik (MEN) błędami, lub wynikające ze zmian w obecnej wiedzy będą korygowane za pomocą dodruku stron ze zmianami na koszt MEN.Podręczniki do szkoły wybiera nauczyciel i uzyskuje dla swojego wyboru akceptację przedstawicieli rodziców w danej klasie. Jeśli nie uda się nauczycielowi przekonać rodziców do swojego wyboru, prawo wyboru mają rodzice.
1. w gimnazjach utworzyć klasy "uzawodowione" dla uczniów, którzy nie przejawiają chęci do nauki i przeszkadzają innym w nauce.warunek: zniesienie zasady, że nauczyciel jest wąskim specjalistą, takie klasy (15-20 uczniów) powinny być mieć lekcje z tylko z kilkoma nauczycielami.
2. połączyć ministerstwo edukacji z ministerstwem nauki.
3. przywrócić egzaminy wstępne do szkół średnich i na wyższe uczelnie.
Proszę Pana Premiera aby w swoich planach uwzględnił zmiany w szkolnictwie zawodowym. Obecnie brakuje w bardzo wielu zawodach chętnych wykwalifikowanych pracowników. W firmach są wolne miejsca , maszyny pracują tylko doraźnie.W dużym stopniu w młodym pokoleniu brak jest potrzeby pracy. Należy zmienić mentalność. Szkoda, że np. TVP w końcu mówi się, że to telewizja publiczna w tak małym stopniu spełnia szeroko rozumianą rolę edukacyjną, że w tak małym stopniu można się dowiedzieć coś pozytywnego, czegoś się nauczyć.
Po pierwsze, trzeba zrobić porządek z książkami - chociaż w obecnej chwili śmierdzi
mi to już grubszą aferą. No bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, gdzie z roku na rok
zmieniają się książki, a tak naprawdę zmienia się tylko układ informacji w nich
zawarty i numery stron, a zawartość pozostaje ta sama! Po drugie: Jak widzę, jak
zachowuje się młodzież w obecnych gimnazjach nóż mi się w kieszeni otwiera. Dlaczego nie można nad tym zapanować, wprowadzić sankcji dla rodziców, skazywać
na prace społeczne - skoro nie zachowują się jak dzieci, to dlaczego mamy je tak
traktować? Po trzecie i dla mnie najbliższe: Studia wyższe. Jedną z
największych jak dla mnie głupot jest tak zwana praca magisterska! Proszę mi
racjonalnie wytłumaczyć - jaki sens ma przepisywanie książek innych autorów?
Umiem dobrze pisać na komputerze, nie potrzebuję takiego treningu. Praca
magisterska w obecnej formie (80 stron przepisanych książek) jest zabijaniem
kreatywności. Przytoczę słowa profesora, które przypadkiem usłyszałem podczas
rozmowy jego z innym profesorem: mam studenta, napisał mi 200 stron pracy, kiedy
ja to sprawdzę? Na to drugi pyta: Po co masz to sprawdzać - przeczytaj wstęp i
zakończenie, ewentualnie ostatni rozdział - przecież oni nic nowego nie
wymyślili. Taka jest prawda, według mnie praca magisterska powinna wyglądać trochę jak
matura ustna z polskiego. Mamy jakiś problem, zagadnienie i musimy zrobić
prezentację, miniwykład (np. 40-minutowy). Trzeba przygotować prezentację, film,
animację, wykresy, wywiady, można przy użyciu obecnych środków stworzyć, i
przedstawić naprawdę świetną pracę, którą fizycznie nie jesteśmy w stanie pokazać
na papierze. Pisanie pracy - tutaj w domyśle przepisywanie książek - zostawmy
doktorantom, profesorom i innym mędrcom.