Laser jest elementem urządzenia ChemCam (Chemistry and Camera) służącego do badań skał, pokrywających powierzchnię Czerwonej Planety. Promieniowanie lasera odparowuje próbki skał, a kamera, wyposażona w aparaturę do badań spektroskopowych, pozwala analizować ich skład. Od początku misji w 2012 roku Curiosity uruchomił laser już 350 tysięcy razy, by badać około 10 tysięcy punktów w 1400 miejscach.
Konieczność potwierdzania każdej decyzji o wyborze celu opóźniało badania szczególnie wtedy, gdy ułożenie Ziemi i Marsa powodowało przestoje w komunikacji. Teraz to się zmieni. Curiosity będzie samodzielnie analizować obraz kamery nawigacyjnej, w oparciu o specjalny algorytm sam uzna, które fragmenty skał są interesujące. Potem, już bez przesyłania zdjęć na Ziemię, będzie mógł podjąć decyzję o przeprowadzeniu badań, podjechać na miejsce, "ostrzelać" skałę laserem i zbadać skład uwolnionych w wyniku owego ostrzału gazów.
Oprogramowanie AEGIS ( Autonomous Exploration for Gathering Increased Science) było wcześniej wykorzystywane w łaziku marsjańskim Opportunity. Pomagało tam jednak tylko w wyborze obiektów wartych fotografowania. O żadnym strzelaniu nie było mowy. Teraz jest trochę inaczej, ale NASA zapewnia, że na Marsie na pewno... nikomu nie stanie się krzywda.
Wybór interesujących obiektów badań odbywa się oczywiście z pomocą wcześniej ustawionego programu, komputer Curiosity rozpoznaje charakterystyczne formy skalne, analizuje ich jasność, ewentualnie odbiegające od reszty elementy. Naukowcy mają też w każdej chwili możliwość wprowadzenia korekt i skierowania uwagi sondy na obiekty o nieco innym charakterze.
NASA podjęła w ubiegłym tygodniu decyzję o przedłużeniu finansowania projektu Mars Science Laboratory Project, w ramach którego zbudowano Curiosity, a teraz prowadzi się z pomocą łazika badania naukowe. Kolejny, dwuletni etap pracy sondy rozpoczyna się oficjalnie 1 października bieżącego roku.