Przede wszystkim trzeba uważać na bardzo często spotykane przy wyprzedażach tabliczki "Reklamacji albo zwrotów nie uwzględnia się".
Napis przy kasie "zwrotów nie przyjmujemy" jest zgodny z prawem, natomiast napis przy kasie "reklamacji nie przyjmujemy" jest sprzeczny z prawem - mówi Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dodaje, że sklepy lubią te pojęcia mieszać, często na naszą niekorzyść.
Do reklamacji, czyli oddania popsutego towaru zawsze mamy prawo. Z kolei zwrot to oddanie towaru, który po prostu nam się nie podoba. I to zależy już tylko i wyłącznie od dobrej woli sprzedawcy.
Kolejna pułapka zastawiona w okresie wyprzedaży to oszuści. Zwłaszcza w internecie. Naszą czujność powinny wzbudzić megapromocje w sklepach, o których nigdy nie słyszeliśmy.