Metoda ta polega na wielokrotnym oglądaniu danego obszaru kosmosu i na badaniu ilości docierającego do Ziemi światła gwiazd. Gdy okaże się, że za którymś razem światło gwiazd jest trochę słabsze, oznacza to, że zabrał je jakiś obiekt, który najprawdopodobniej jest planetą krążącą wokół tej gwiazdy. Do tej pory astronomowie szukali planet „na chybił trafił”. Nowość tej metody polega na tym, że za jednym razem badanych jest miliony gwiazd. W ten sposób mamy większą szansę na wykrycie kolejnych planet. Do tej poty znamy 80 naturalnych satelitów krążących wokół gwiazd w naszej galaktyce, niestety niewiele jeszcze jesteśmy w stanie o nich powiedzieć. Wiadomo jednak, że nie przypominają Ziemi.
23:30