Na listę trafią firmy działające podobnie do Amber Gold i Finroyal, o których ostatnio jest bardzo głośno. Każda z 15 spółek, które teraz są pod lupą KNF-u, oferuje ponadprzeciętne zyski na lokatach. Niektóre reklamują się inwestycjami w złoto. Analizujemy kilkanaście sygnałów dotyczących możliwości łamania prawa bankowego i działalności bez zgody KNF - mówi w rozmowie z naszym reporterem Krzysztofem Berendą Katarzyna Mazurkiewicz z Komisji Nadzoru Finansowego.Wszystkie z tych firm oferują wysokie zyski nie informując o ryzyku - dodaje.
Na razie KNF zebrała dowody przeciwko 4 firmom. Lada moment pojawią się one na czarnej liście komisji i zostaną zgłoszone do prokuratury. Zawiadomienie zostanie wysłane do prokuratury okręgowej, a nie do rejonowej. Jak pokazały ostatnie przypadki, śledczy niższego szczebla nie mają z reguły zielonego pojęcia o zaawansowanych instrumentach finansowych.
Gdy tylko Komisja Nadzoru Finansowego namierzy jakąś podejrzaną firmę, wpisuje ją na listę ostrzeżeń publicznych. To ma być sygnał dla klientów, że z jej usług korzysta się tylko na własne ryzyko i można przez to stracić pieniądze.
Od razu po wpisaniu na listę podejrzana firma zgłaszana jest także do prokuratury. Jej władzom przedstawiany jest zarzut zbierania pieniędzy od klientów i obciążania ich ryzykiem bez zezwolenia. Tu niestety sprawa się urywa.
Prokuratury działają bardzo wolno. Najdłużej na liście ostrzeżeń publicznych jest firma Finroyal, zgłoszona do śledczych w styczniu 2008 roku. Zdążyła już upaść, a prokuratorzy nie postawili jeszcze zarzutów jej władzom. Kolejne firmy śledzone od 2008 roku to Flexworld i Perfect Money z Panamy. Tu również efektów brak - prokuratorzy nie potrafią rozgryźć tajemniczych interesów, które przyciągają klientów spragnionych łatwego zysku.