Pozując do kalendarzy w poprzednich latach goli jak święty turecki sklepikarze z Lille ukrywali najbardziej intymne części swojego ciała, trzymając w ręku atrybuty handlowej działalności. Piekarz trzymał np. bochenek chleba a rzeźnik plaster szynki.
Tym razem natomiast odważni panowie wpadli na jeszcze lepszy pomysł. Ich ciała zostaną przez artystów pomalowane farbami w różne wzory. Ma to dodatkową zaletę. Dzięki artystycznym złudzeniom optycznym niezbyt wysportowani właściciele sklepów mają wyglądać bardziej atrakcyjnie. Ich brzuchy będą się np. wydawać mniejsze.
Nowy kalendarz będzie nosił frywolny tytuł „Lille – stolica tyłkowo kulturalna” i zostanie wydany w nakładzie 5 tysięcy egzemplarzy.
23:15